piątek, 28 lutego 2014

Tilda Matylda

Coraz piękniej za oknem. 
Ostatnio mogę podziwiać jedynie to co za oknem.
Przyplątała się nam jakaś kapryśna, gardłowo - katarowo - kaszlowa 
infekcja i siedzimy sobie z Piotrusiem już kilka dni w domu.
Przypomnieliśmy sobie o różnych dziwnych grach, 
które leżały gdzieś zapomniane, 
gramy namiętnie w karty ( przy czym nie obce nam oszukiwanie - niestety).
Kiedy zaś męczy nas swoja obecność, 
każde udaje się do swoich zajęć.
Tak też stało się przed chwilą, wróciliśmy od lekarza
 z niezbyt dobrymi prognozami.
Młody położył się i ogląda telewizję mam więc chwilkę 
i wykorzystam ją  by przedstawić moją Tildę Matyldę.
Chociaż Matylda mieszka już z nami dawno, jakoś nie było okazji 
aby ją pokazać, więc zrobię to teraz:


Matylda uszyta jest z lnu a jej wypełnienie to runo owcze.


Włosy Matyldy wykonane są z melanżowej, włóczki moherowej 


Jako anielica dostała pikowane, lniane  skrzydła


Przysiadła sobie na parapecie 
obok czekających na kwiatki żonkili, z radością patrzy na świat, 
który powoli budzi się do życia.
Swoją drogą chyba my wszyscy z utęsknieniem czekamy na wiosnę.
Oby jak najszybciej do nas przyszła:)



1 komentarz:

  1. Fajne ma włoski, zresztą cała jest cudna :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń

Masz pytania ?
Skontaktuj się ze mną szulcstanislawa@o2.pl